Szczególnie ważnym rozdziałem w historii związków polskiego kina i muzyki jest artystyczne spotkanie Andrzeja Wajdy z Wojciechem Kilarem, jednym z najwybitniejszych europejskich kompozytorów drugiej połowy XX wieku.
Urodzony we Lwowie w 1932 roku, zmarły w Katowicach w 2013 roku, Kilar stworzył niepowtarzalny język muzyczny, w którym tradycja symfoniczna, nowoczesność kompozytorska i duchowość łączą się z niezwykłą siłą wyrazu.
Jego międzynarodowa sława wiąże się również ze ścieżkami dźwiękowymi do takich filmów jak Dracula Francisa Forda Coppoli czy Pianista Romana Polańskiego.
Jednak to właśnie „Ziemia obiecana” zapoczątkowała w 1975 roku jego niezwykle ważną współpracę artystyczną z Andrzejem Wajdą.

Film, będący adaptacją powieści Władysława Reymonta i osadzony w realiach Łodzi drugiej połowy XIX wieku, opowiada historię trzech młodych przedsiębiorców, Polaka, Żyda i Niemca, którzy pragną zbudować własną fabrykę włókienniczą.
Poprzez ich losy Wajda odtwarza obraz miasta zdominowanego przez żywiołową energię rewolucji przemysłowej, w którym możliwość zdobycia fortuny współistnieje z nędzą robotników, a osobiste ambicje często biorą górę nad wszelkimi zasadami moralnymi.
To właśnie w tym świecie muzyka Kilara zyskuje niezwykłą siłę narracyjną.
Słynny walc z Ziemi obiecanej, ze swoją pozornie arystokratyczną elegancją, zdaje się przywoływać salony wielkich przemysłowców, wystawne przyjęcia, wytworne stroje i ogromne fortuny zgromadzone dzięki przemysłowi włókienniczemu.
Jednak pod powierzchnią tego muzycznego piękna kryje się głęboki niepokój.
Kontrast między uwodzicielskim rytmem walca a brutalnością świata przedstawionego na ekranie wywołuje niezwykle silne wrażenie: muzyka zdaje się sławić pewną epokę, a jednocześnie obnażać jej moralną kruchość.
Nie jest to jedynie ścieżka dźwiękowa towarzysząca filmowej opowieści. To muzyczny portret przemysłowej Łodzi, jej aspiracji, nierówności społecznych i wewnętrznych sprzeczności.
Znaczenie tej kompozycji zostało docenione już w 1975 roku, kiedy Wojciech Kilar otrzymał nagrodę za najlepszą muzykę na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdańsku. Czterdzieści lat później, w 2015 roku, ta sama ścieżka dźwiękowa została uhonorowana prestiżową nagrodą Diamentowe Lwy za najlepszą muzykę w czterdziestoletniej historii festiwalu.
Właśnie dlatego podczas koncertu poświęconego Andrzejowi Wajdzie, który odbył się 9 października w Filharmonii Łódzkiej im. Artura Rubinsteina, ponowne wybrzmienie muzyki Kilara nabrało znaczenia wykraczającego daleko poza samo uczczenie dorobku filmowego reżysera.
Słuchać walca z Ziemi obiecanej w Łodzi to znaczy przywrócić miastu cząstkę jego własnego głosu.
To znaczy raz jeszcze przywołać w wyobraźni fabryczne kominy, mechaniczne krosna, okazałe pałace przemysłowców i ulice przemierzane przez robotników. To znaczy dostrzec za architekturą współczesnej Łodzi miasto, które Reymont opisał w literaturze, Wajda uwiecznił na ekranie, a Kilar przemienił w muzykę.
Trzech artystów, trzy języki sztuki, jedno niezwykłe dziedzictwo kulturowe.
I być może właśnie w tym tkwi wielkość ich artystycznego spotkania: Wajda nauczył nas patrzeć na Łódź, Reymont, ją rozumieć, a Kilar, ją czuć.
Są bowiem miasta, które pozostają w pamięci dzięki obrazom, inne dzięki słowom. Łódź ma również swoją muzykę, która potrafi opowiedzieć o jej duszy.
A muzyka ta nosi niezatarty podpis Wojciecha Kilara.



Dodaj komentarz