W setną rocznicę urodzin Andrzeja Wajdy i dziesiątą rocznicę jego śmierci Filharmonia Łódzka im. Artura Rubinsteina poświęciła wybitnemu polskiemu reżyserowi wyjątkowy wieczór. Była to muzyczna podróż przez kino, pamięć narodową i tożsamość kraju, którego historię Wajda potrafił opowiedzieć jak mało kto.

Łódź, 9 października 2026 roku.

Są artyści, którzy zapisują się w historii kina, i tacy, którzy poprzez kino stają się częścią historii narodu. Andrzej Wajda należy do tej drugiej kategorii.

W setną rocznicę urodzin, przypadającą 6 marca 2026 roku, oraz dziesiątą rocznicę śmierci, która nastąpiła 9 października 2016 roku, Polska uczciła pamięć jednego ze swoich najwybitniejszych twórców kultury wydarzeniem o szczególnym znaczeniu: koncertem symfonicznym Wajda 100!, zorganizowanym w piątek 9 października w Filharmonii Łódzkiej im. Artura Rubinsteina.

Wieczór, wpisujący się w obchody roku 2026, ogłoszonego przez Senat Rzeczypospolitej Polskiej Rokiem Andrzeja Wajdy, połączył symbolicznie trzy wielkie filary kultury narodowej: kino, muzykę i pamięć historyczną.

Trudno wyobrazić sobie miejsce bardziej znaczące niż Łódź – miasto, w którym Wajda kształcił się jako reżyser i któremu poświęcił jedno ze swoich najważniejszych arcydzieł.

Muzyka jako sumienie kina.

Program wieczoru, wykonany przez Orkiestrę Symfoniczną Filharmonii Łódzkiej pod batutą Justyny Kwarcińskiej, zabrał słuchaczy w muzyczną podróż przez kompozycje towarzyszące filmowym dziełom mistrza.

W repertuarze znalazły się utwory wybitnych przedstawicieli polskiej tradycji muzycznej, od Michała Kleofasa Ogińskiego po Karola Szymanowskiego, od Andrzeja Korzyńskiego po Krzysztofa Pendereckiego. Szczególne miejsce w programie zajmowała twórczość Wojciecha Kilara, jednego z najważniejszych kompozytorów polskiej muzyki filmowej.

Wojciech Kilar.

Dla Wajdy muzyka nie była jedynie tłem dla filmowych obrazów. Stanowiła istotny element narracji, środek artystycznego wyrazu, który pozwalał przekazać to, czego nie potrafiły wyrazić słowa.

W jego filmach język muzyki mógł stawać się głosem zbiorowego cierpienia, nostalgii, niepokoju i nadziei. Niekiedy nawet sama cisza nabierała dramatycznej wymowy.

To właśnie ta szczególna wrażliwość pozwala zrozumieć głębię jego współpracy z najwybitniejszymi polskimi kompozytorami XX wieku.

Szczególne miejsce zajmuje tu artystyczna relacja z Wojciechem Kilarem, z którym Wajda współpracował przy sześciu filmach. Ich wspólna twórczość stanowi jedno z najbardziej owocnych spotkań muzyki symfonicznej i kina europejskiego.

Kompozycja.

Wśród najbardziej sugestywnych utworów wieczoru wyróżniał się słynny walc skomponowany przez Wojciecha Kilara do filmu Ziemia obiecana (1975).

Kompozycja, która zdaje się zamykać w swoich eleganckich i melancholijnych melodiach cały świat dziewiętnastowiecznej Łodzi: wielkie fabryki włókiennicze, kominy przemysłowe, fortuny budowane dzięki rozwojowi przemysłu, ale także głębokie społeczne i ludzkie sprzeczności kapitalizmu znajdującego się w fazie gwałtownej ekspansji.

Inspirując się powieścią Władysława Reymonta pod tym samym tytułem, Wajda nadał historii miasta uniwersalny wymiar filmowy.

W jego Łodzi współistnieją bogactwo i nędza, modernizacja i wyzysk, osobiste ambicje i konflikty moralne. Społeczności polska, żydowska i niemiecka tworzą złożoną mozaikę społeczną, w której losy jednostek nieustannie splatają się z przemianami historycznymi.

Muzyka Kilara potrafi przełożyć ten świat na niezwykłe napięcie emocjonalne.

Jego walc ma w sobie coś głęboko niejednoznacznego: piękno, które zachwyca, a jednocześnie pozwala dostrzec niepokojącą melancholię.

To muzyka miasta, które pędzi ku przyszłości, nie potrafiąc uwolnić się od ciężaru własnych sprzeczności.

I być może właśnie dlatego słuchanie tej kompozycji w samej Łodzi nabiera zupełnie innego znaczenia. Nie chodzi już tylko o ponowne odkrywanie ścieżki dźwiękowej wielkiego filmu, lecz o wsłuchanie się w cząstkę pamięci samego miasta.

Stulecie polskiej historii opowiedziane językiem kina.

Twórczość Andrzeja Wajdy obejmuje jedne z najbardziej dramatycznych kart historii Polski XX wieku.

W Popiele i diamencie ukazał moralne dylematy pokolenia naznaczonego wojną i pierwszymi latami powojennymi.

W Człowieku z marmuru podjął temat mechanizmów propagandy i manipulowania prawdą w systemie komunistycznym.

W Człowieku z żelaza przeniósł na ekran narodziny Solidarności oraz przebudzenie społeczeństwa obywatelskiego, które upominało się o godność, wolność i prawa człowieka.

W Katyniu przemienił jedną z najboleśniejszych tragedii narodowych w uniwersalną refleksję nad pamięcią, kłamstwem politycznym i koniecznością dochodzenia do prawdy.

Wajda nigdy nie dążył do przedstawiania Polski w sposób uproszczony. Jego kino przenikają sprzeczności, pytania moralne, porażki i nadzieje.

W jego bohaterach odnajdujemy mężczyzn i kobiety zmuszonych do dokonywania wyborów między sumieniem a posłuszeństwem, między osobistym interesem a odpowiedzialnością zbiorową, między przetrwaniem a wiernością własnym ideałom.

To właśnie ta głębia sprawia, że jego twórczość pozostaje aktualna również dzisiaj.

Reżyser nie tylko opowiadał o tym, co wydarzyło się w Polsce. Próbował przede wszystkim zrozumieć, jaki ślad te wydarzenia pozostawiły w duszach Polaków.

Od pamięci o Katyniu do wielkiej tradycji literackiej

Koncert przywołał również inne wymiary twórczości filmowej Andrzeja Wajdy.

Utwór Przebudzenie Jakuba Krzysztofa Pendereckiego, wykorzystany w filmie Katyń, ukazał związek między współczesnym językiem muzycznym a dramatem pamięci historycznej.

Muzyka Andrzeja Korzyńskiego do filmów Brzezina, Człowiek z marmuru i Człowiek z żelaza przywołała natomiast różne oblicza filmowego świata Wajdy: od psychologicznej intymności po refleksję polityczną.

Polonez Wojciecha Kilara z filmu Pan Tadeusz, będącego adaptacją wielkiego poematu Adama Mickiewicza, przypomniał o kolejnym fundamentalnym wymiarze polskiej kultury: ciągłości między literaturą, tradycją narodową a sztuką filmową.

W programie znalazły się ponadto utwory muzyczne związane z filmami Panny z Wilka, Zemsta oraz Kronika wypadków miłosnych. Wyłaniał się z tego portret twórcy, który potrafił poruszać się między różnymi gatunkami filmowymi i epokami historycznymi, niezmiennie zachowując wrażliwość na złożoność ludzkiego doświadczenia.

Łódź, miasto, które nie zapomina o swoich mistrzach.

Wartość tego upamiętnienia wynika nie tylko z wielkości uhonorowanego artysty, lecz także z głębokiej więzi łączącej go z miastem, w którym odbyła się uroczystość.

Łódź jest jedną z historycznych stolic europejskiego kina. Jej słynna szkoła filmowa wykształciła pokolenia reżyserów, operatorów filmowych i artystów, którzy przyczynili się do zdobycia międzynarodowego uznania przez polską kinematografię.

To właśnie tutaj studiował Wajda, zanim stał się jednym z najważniejszych przedstawicieli Polskiej Szkoły Filmowej.

A sama Łódź, dzięki Ziemi obiecanej, stała się bohaterką jednego z najważniejszych filmów w historii polskiego kina.

Dlatego wieczór 9 października nabrał szczególnego znaczenia symbolicznego: miasto oddało hołd artyście, który za pomocą języka filmowego przyczynił się do zachowania pamięci o jego przemysłowej przeszłości, społecznej złożoności i tożsamości kulturowej.

Nie było to jedynie święto polskiego kina, ale również okazja do refleksji nad głęboką więzią między wspólnotą a jej własną pamięcią.

Znaczenie dziedzictwa.

Dziesięć lat po śmierci Andrzej Wajda pozostaje symbolem czegoś znacznie większego niż międzynarodowy prestiż osiągnięty przez polską kinematografię.

Jego kino było formą świadectwa.

Dał głos pokoleniom, które doświadczyły okupacji, wojny, stalinizmu, złudzeń i rozczarowań związanych z realnym socjalizmem, aż po odzyskanie demokratycznej wolności.

Przywrócił godność tym kartom historii, które przez zbyt długi czas pozostawały ukryte, zniekształcone lub trudne do opowiedzenia.

A przede wszystkim przypominał, że sztuka nie musi zawsze udzielać ostatecznych odpowiedzi. Czasami jej najważniejszym zadaniem jest nie dopuścić do tego, by społeczeństwo przestało zadawać pytania o własną przeszłość.

Wieczór w Filharmonii Łódzkiej był właśnie celebracją tego dziedzictwa: zdolności kina do stawania się pamięcią oraz muzyki do ponownego ożywiania tej pamięci.

Bo obrazy mogą należeć do określonej epoki, lecz emocje, które w sobie przechowują, przekraczają granice pokoleń.

A kiedy dźwięki walca Kilara przenoszą nas w wyobraźni na ulice i między fabryki dawnej Łodzi, można odnieść wrażenie, że czas na chwilę przestaje istnieć: miasto Reymonta, miasto Wajdy i współczesna Łódź ponownie się spotykają.

Są ludzie, którzy opowiadają historię własnego kraju. I są tacy, którzy, opowiadając ją, pomagają ocalić jego duszę. Andrzej Wajda był jednym z nich.

W setną rocznicę jego urodzin Łódź uczciła nie tylko wielkiego reżysera. Oddała hołd człowiekowi, który nauczył Polskę i świat, jak wielkie znaczenie ma pamięć.

Dziękujemy, Mistrzu. Twoje filmy pozostaną z nami na zawsze.


Wojciech Kilar
 i „Ziemia obiecana”: kiedy muzyka staje się duszą Łodzi

Źródła: Filharmonia Łódzka / Presto oraz Województwo Łódzkie.